Ku naszemu zaskoczeniu (gdyz slyszelismy od innych turystow, ze nie jest fajne) nam Xian sie podobal. Mieszkalismy kolo wiezy bebnej (Drum Tower), ktora byla fajnie podswietlona wieczorem
za wieza znajdowal sie market i kwatery muzelmanskie, gdzie trzeba skosztowac grilowana rybe i zrobic zakupy po zdecydowanych negocjacjach z kramikarzami sa z pewnoscia czyms, co pamieta się dlugo..
Huaqing Cieple Zrodla (Huaqing Hot Springs) to byla letnia rezydencja cesarzy z dynastji Tang; miejsce pelne chinskich wycieczek
no i wreszcie dotarlismy do Terakotowej Armi z 210 p.n.e. - jest z cala pewnoscia element rozslawiajacy miasto.. 8000 zolnierzy ze 150-a koniami i 130 czterokonnych rydwanow strzezacych duszy cesarza Qin Shi zapewnia staly przyplyw gotowki.. Armia miala strzec cesarza w zyciu pozagrobowym.
pomnik przyjazni USA i Chin zafundowany przez USA
zadna z figur nie przetrwala w calosci
kazda z figur ma inna maja inny wyraz twarzy, uzbrojenie, postawe
No i po calym dniu zwiedzania zypa w muzelmanskiej dzielnicy smakowala wysmienicie
Xian jest jednym z nielicznych miast w Chinach, gdzie mury miasta (city wall) zachowaly sie w calosci; zbudowane w XIII wieku, o wysokosci 12m ciagna sie przez 14km i mozna po nich jezdzic rowerem
Grobowiec Cesarza Jingdi zwany tez ‘mala terakota’ ze szklanymi podlogami nad miniaturowa, w porownaniu z ‘duza’, terakota zlozona z zolnierzy, oficjeli, konkubin, eunuchow i.. ‘zywego’ inwentarza, aby to dusza cesarza nie była glodna.. zdaje się, ze duzo ciekawsze muzeum niż slawna terakota... tablice informacyjne zastepowaly przewodnikow i wystarczaly.. niewielu turystow i uklad muzeum, czynia zen zdecydowanie miejsce, które trzeba odwiedzic bedac w xi’an..
No comments:
Post a Comment